sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 7 - "Suit & Tie"



~*~
(dedykacja dla wspaniałej Alexia Lee Heady)



   Wydawało mu się, jakby znajdował się w czyimś ciele i patrzył na świat nie swoimi oczami. Jego ruchy były powolne i ociężałe, kolorowy obraz się rozmazywał, przez co większość szczegółów było zamazanych. Jednak zdecydowanie rozpoznawał miejsce w którym teraz się znajdował. 
   Patrzył prosto na bramę cmentarną. Mocną, masywną, porządnie wykutą z różnymi eleganckimi zdobieniami. Zauważył, że była już lekko zardzewiała. „W końcu wysłużyła już tyle dobrych lat...” pomyślał delikatnie ją uchylając i wślizgując się na teren starego cmentarza. Postarzałe zawiasy głośno zaskrzypiały, ich skrzeczące echo rozniosło się po panującej dookoła ciszy. Chłopak rozejrzał się. 
Złotawe i pomarańczowe liście obficie spadały z drzew, tworząc kolorowy dywan pokrywający poszczególne nagrobki. Niebo było zszarzałe, ciemne chmury układały się w posępną mozaikę na jego powierzchni, co niechybnie zwiastowało deszcz. 
Nastolatek ruszył wąską ścieżką między marmurowymi grobami, starając się odtworzyć w pamięci trasę, którą zawsze przebywał z mamą w czasie ważniejszych świąt. Jego podeszwy ślizgały się po mokrych liściach, a włosy były rozwiewane przez lodowaty wiatr. Wcisnął ręce głębiej w kieszenie bluzy, którą miał na sobie i kontynuował wędrówkę przyśpieszając kroku. Jakaś samotna wrona usiadła na gałęzi rozłożystego dębu i kręcąc łebkiem wpatrywała się w cmentarnego gościa. Poza nią nie było tu chyba nikogo.
    Chłopak wkrótce jednak zorientował się, że nie jest tu tak zupełnie sam. Z dala zobaczył jakąś ciemnowłosą kobietę skuloną przy jak najwyraźniej całkiem nowym grobie, co nastolatek wywnioskował po ogromnej liczbie wieńców, kwiatów i wstążek ułożonych na jego granitowej płycie. Twarz ukryła w dłoniach, przez co nie mógł rozpoznać jej tożsamości. 
   Szesnastolatek nie umiał przechodzić obojętnie obok ludzkiego cierpienia, więc podszedł bliżej, by jakkolwiek ją pocieszyć. Stąpał dość głośno, pojedyncze gałązki łamały się trzaskając pod naciskiem jego stóp, a mimo tego kobieta nie uniosła głowy. 
Gdy już był bardzo blisko niej, chciał położyć jej pocieszycielsko rękę na ramieniu i ogromnie się zdziwił. Jego dłoń przeszła na wylot przez jej ciało, jakby była niewidzialna. I wtedy nieznajoma wstała z klęczek. Potargane, ciemne włosy odsunęła z zapłakanych policzków i chłopak odkrył kolejną rzecz, która totalnie go zaskoczyła.
To była jego mama.
Co ona tu robiła?
Jej oczy wypełnione były takim bólem i cierpieniem, że aż serce krajało mu się na jej widok. „Tylko dlaczego?”. Kobieta powoli otarła załzawione oczy chusteczką higieniczną i cicho coś wyszeptała. Ale powiedziała to wystarczająco głośno, by jej syn mógł zrozumieć sens wypowiadanych przez nią słów.
- Żegnaj najukochańszy synku... - załkała ponownie, wycierając nos i zaczęła się oddalać - Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego odebrałeś sobie życie? - jej sylwetka wkrótce całkowicie zniknęła za murami cmentarza.
Szesnastolatek w przypływie nagłej paniki zaczął zrzucać na wilgotną ziemię wszystkie zalegające na grobie kwiaty. Niektóre znicze spadły rozbijając się, a białe wkłady powypadały. Wkrótce stanął przed wygrawerowanymi na złoto literami. W głowie wciąż powtarzał jak mantrę tylko jedno słowo „Nie, nie...” 

Na grobie wyryte było jego własne imię i nazwisko...



   Harry zerwał się gwałtownie z głośnym krzykiem. Zaskoczony Liam czym prędzej się obudził, przecierając dłonią zmęczone oczy. Zegar na ścianie w salonie wskazywał godzinę dziesiątą.
- Boże, ale się u ciebie zasiedziałem - ziewnął szatyn, zakrywając usta dłonią - Powinienem już wracać...
- Nie proszę... - Harry chwycił go mocno za ramię zmuszając do pozostania na kanapie - Moja mama wróci z pracy dopiero za godzinę... Nie chcę być sam... - łzy zaszkliły się w jego dużych, zielonych paczydłach i wyglądał tak cholernie słodko, że Liam nie mógł się nie zgodzić. Wygodniej oparł się o kanapę, a Harry westchnął z ulgą. Przynajmniej przy przyjacielu nie zrobi czegoś głupiego, czego potem mógłby żałować. Nagle sobie o czymś przypomniał.
- Liam? - spytał cicho chowając twarz między dłońmi - Możesz otworzyć tą ostatnią szafeczkę z prawej strony?
Payne był wyraźnie zaskoczony, ale posłusznie wykonał prośbę przyjaciela. Podszedł do systemu szufladek i otworzył jedne z drewnianych drzwiczek. Gdy wyciągnął jej zawartość brwi ściągnęły mu się w gniewie, a dłonie mocniej zacisnęły na małym woreczku.
- Narkotyki!? - krzyknął, z odrazą potrząsając torebką z białym proszkiem - Przecież to świństwo! Tylko spróbuj mi powiedzieć, że...
- Wysyp to - załkał Harry - Proszę wysyp to...
Liam jeszcze przez chwilę patrzył na niego z wyraźnym gniewem w oczach, ale widząc jego szczerą skruchę i przeprosiny, jego wzrok złagodniał. Ruszył w stronę łazienki, a po chwili już spłukiwał biały proszek w toalecie. Odetchnął z ulgą, gdy już pozbył się tego cholerstwa na dobre. Wrócił do salonu, gdzie zauważył Harry´ego z twarzą wtuloną w materiał miękkiej poduszki. Podszedł do niego i usiadł na wolnym miejscu na kanapie.
- Harry, czy ty...
- Nie - zaprzeczył gwałtownie chłopak. Jego głos był zniekształcony przez poszewkę, którą umieścił przy ustach - Chciałem wiele razy, ale... Ale zawsze tchórzyłem. Nie miałem dość odwagi...
Zapanowała chwilowa cisza. Liam wybijał jakiś rytm na swoim kolanie, obmyślając nowy układ taneczny, po czym odtańczył go na własnych palcach. Harry powoli się podniósł, poprawiając rozburzone włosy dłonią i już chciał coś powiedzieć, ale Liam przeszkodził mu machnięciem ręki.
- Zakończmy już ten temat, ok? Nikt nie musi o tym wiedzieć.
Harry lekko pokręcił głową na znak, że rozumie.
- Nie chcę już umierać - szepnął.
Liam nakrył jego dłoń swoją.
- Jestem tu przy tobie. Cokolwiek by się działo, bez zastanowienia przychodź do mnie, jasne? Ja ci pomogę. Będę Twoim Aniołem Stróżem. Bo właśnie przyjaciele są jak ciche anioły, które unoszą nas na swoich skrzydłach, gdy nasze własne zapominają jak latać.


~*~


Dwa tygodnie później...


    Bal miał się odbyć już dzisiaj. Właśnie tego wieczora wyczekiwało całe grono nastolatków z Casisdy High School. Sala balowa została ozdobiona różnokolorowymi balonami i wstążkami przez Komitet Organizacyjny, w rogach stały wazony i doniczki pełne barwnych kwiatów, a technicy wraz z grupą trzecioklasistów ustawiali głośniki na scenie, gdzie miał wystąpić ich szkolny zespół „Paradise”. Po bokach postawiono też długie stoły z obrusami, suto zastawione przeróżnymi przekąskami i różowym ponczem w ozdobnych, szklanych misach. Niebieskie, zielone i żółte rurki wesoło sterczały z plastikowych kubeczków, a wielokolorowe szklanki stanęły w równym szeregu oczekując na pierwszych balowiczów. Po środku sali zostało urządzone wolne miejsce dla tańczących. Uroku i nastroju całemu czasochłonnemu wystrojowi dodawały trójkolorowe światła, dzięki czemu nie było tu aż tak ciemno, ale też nie za jasno. Przed samym wejściem wisiał ogromny, ozdobny baner głoszący bardzo optymistyczne słowa „A little party never kill nobody”, na podłodze zaś umieszczono długi czerwony dywan, by uczniowie choć na chwilę mogli poczuć się jak prawdziwe gwiazdy. To był w całości ich wieczór i to oni mieli dzisiaj zabłysnąć z tą tylko różnicą, że nie dobrymi ocenami, ale olśniewającym wyglądem.
   
Harry już od samego rana starał się zrobić coś ze swoim wyglądem. Jako że z okazji balu odwołano dzisiaj lekcje, miał na to o wiele więcej czasu. Chciał, by dla Emmy ten wieczór był naprawdę wyjątkowy i starał się, żeby czasem nie narobić jej wstydu. Stał przed lustrem bezradnie gapiąc się na znajdujące się w nim swoje odbicie. Przytrzymał niesforne, kasztanowe włosy chcąc je idealnie ułożyć, ale za każdym razem jeden kosmyk wymykał mu się spod palców i tworzył na jego głowie zakręconego kogutka. Sfrustrowany Harry opadł na swoje łóżko wyciągając z kieszeni spodni swoją komórkę. Wchodząc w kontakty wybrał numer Liama i oczekiwał na odebranie telefonu przez przyjaciela. Na szczęście udało mu się już za pierwszym razem i po chwili po drugiej stronie odezwał się ciepły głos Payne´a.
- Co się dzieje Harry? Potrzebujesz się komuś wypłakać? - spytał wesoło Liam, na co brunet lekko się uśmiechnął.
- Nie - odparł, mnąc w palcach koszulkę - Tym razem to nie jest aż tak poważne.
- Yhm... Czyli tym razem nie muszę wzywać strażaków, by wypompowali ci nadmiar łez z pokoju? - Liam miał dziś wyjątkowo dobry humor - Ostatnim razem myślałem, że już w nich utonąłeś - parsknął.
- Bardzo śmieszne - zadrwił Harry, otwierając swoją szafę. Jęknął na widok masy sweterków zawieszonych na plastikowych wieszakach i szybko się zorientował, że tworzą one właściwie całość jego dość skromnej garderoby. - Tym razem musisz mi pomóc w czymś zupełnie innym...


~*~


- Nie uważasz, że wyglądam w nim trochę głupio?
Liam krytycznie popatrzył na krawat w panterkę zawiązany na szyi przyjaciela i przecząco pokręcił głową.
- Masz rację. Ten jest do bani. Przymierz następny.
Podał mu już chyba trzydziesty krawat tego dnia i ponownie Harry zawiązał go na szyi. Przeglądnął się w sklepowym lustrze delikatnie mrużąc oczy. Kolejny materiał był koloru beżowego w jakieś dziwne, powyginane esy-floresy. Styles oddał go sprzedawczyni.
- Chyba najlepiej będzie, jeśli wezmę po prostu czarny. Co o tym sądzisz? - spytał Liama, który akurat kupował sobie zielony krawat pod kolor sukienki swojej partnerki.
- Jak chcesz - wzruszył ramionami pakując swoją nowo nabytą własność do siateczki i zabierając z lady resztę, a Harry powędrował między półkami w celu znalezienia czarnego krawatu - Mi osobiście nie chce się już tutaj siedzieć.
Wyszli razem ze sklepu i stanęli przed mapą centrum handlowego. Liam podrapał się po głowie.
- To gdzie teraz?
Harry wskazał palcem na jakiś sklep o nazwie „Suit &Tie”.
- Skoro mamy już buty, koszule i krawaty, to pozostały nam jedynie...
- Garnitury - Payne uderzył się w czoło - Kierunek parter!
Zjechali na dół za pomocą ruchomych schodów i skierowali się w prawą stronę. Nagle Liam gwałtownie wskoczył za ogromny szyld z reklamą ciągnąc Harry´ego ze sobą.
- Padnij! - krzyknął chowając głowę za kolorowym przedmiotem. Zdezorientowany Styles wykonał jego polecenie, ale po chwili wysunął się odrobinę, starając się znaleźć przyczynę strachu Payne´a. 
- O co ci chodzi? Czego się tak przestraszyłeś?
- Nie czego, ale kogo. Tam stoi - Liam wskazał palcem na prawo, a gdy Harry rozpoznał osobę, na którą się patrzyli, głośno się roześmiał za co został skarcony wzrokiem przez przyjaciela.
- Ale to tylko Nathalia. Nie mów, że ty masz pietra przed jakąś dziewczyną.
- Bądź cicho, bo jeszcze nas usłyszy - warknął szatyn z uwielbieniem wpatrując się w jej sylwetkę.
- Skoro tak ją lubisz, to po co się przed nią chowasz?
Na policzki Liama wyraźnie wskoczyły dwa urocze rumieńce.
- Bo ja... - zaczął słodko jąkać - Zawsze przy niej wymiękam i robię się taki ciapowaty. Nie było jeszcze takiego naszego spotkania, na którym nie palnął bym przy niej czegoś głupiego - westchnął przeciągle - Ona jest taka słodka, urocza, mądra, śliczna, inteligentna, piękna, zabawna i dobra - jego oczy przeszły w stan maślanego wzroku - Pewnie uważa mnie za kompletnego idiotę - jego twarz przybrała smutniejszy wyraz.
- Nie przesadzaj. Uwierz, nie jesteś aż taki zły. - Harry posłał mu solidnego kuksańca w bok - Zawsze warto spróbować.
- A jeżeli mnie wyśmieje? Będę miał deprechę do końca życia. A tak właściwie, to co ty możesz wiedzieć. Nigdy nie miałeś dziewczyny.
Z oczu Styles´a gwałtownie zniknęły żywe iskierki radości, a uśmiech zmienił się w lekki, wymuszony grymas. Liam pojął, jakich nieodpowiednich słów użył.
- Przepraszam, stary. To nie tak miało zabrzmieć.
- Jest ok. Przecież i tak masz rację. - Harry wysunął głowę - Brak Nathalii Linch na horyzoncie. Możemy już wracać do zakupów.
- Zobaczysz, że zrobię cię na bóstwo. Emma będzie wniebowzięta, gdy cię zobaczy - powiedział Liam, gdy z pełnymi siatkami wracali już do domu.


~*~


   Izabela stała już gotowa do wyjścia. Jej idealnie skrojona, różowa sukienka prezentowała się na niej wspaniale. Ubrała na stopy czarne szpilki, ostatni raz poprawiła swoje blond włosy upięte w wysokiego koka i zbiegła po schodach na parter.
- Już wychodzę na bal Tato! - krzyknęła na cały korytarz i wybiegła z domu trzaskając drzwiami. Na podjeździe czekał na nią Felix siedzący w swoim kabriolecie. Przywitał blondynkę szybkim cmoknięciem w policzek i lekko się skrzywił na widok mocnego koloru jej sukienki. „Trzymaj się stary” powtarzał sobie w myślach, zaciskając palce na kierownicy „Dasz radę”. 
Odpalił silnik i razem odjechali w stronę budynku szkoły. 
Nie zdążyli zauważyć ciemnego samochodu parkującego przed domem Abbey´ów i wychodzącej z niego tajemniczej postaci w czarnym płaszczu. W świetle księżycowej pełni zalśniło trzymane przez nią w dłoni ostrze sztyletu.


~*~


   Bal powoli się rozkręcał. Wciąż przybywało mnóstwo nowych osób, a na szkolnym parkingu powoli zaczynało brakować wolnych miejsc. 
Emma stała oparta o zimny murek na zewnątrz, starając się wypatrzyć gdzieś uśmiechniętą twarz Harry´ego z nasuniętymi na nos okularami. Zimny wiatr rozwiewał jej włosy, szary, cienki płaszczyk nie mógł zapewnić jej stuprocentowej gwarancji na ochronę przed zdradliwym chłodem. Po raz kolejny dmuchnęła w swoje zziębnięte dłonie i zobaczyła wjeżdżającego na podjazd Felixa z Izabellą przy boku. Gdy chłopak zgasił silnik samochodu i zamknął drzwiczki, razem z blondynką podeszli do drżącej z zimna Emmy.
- Czemu nie wejdziesz do środka? - spytała Izabella okryta ciepłym materiałem futerka z norek - Jeszcze chwila i zmienisz się w kostkę lodu.
- Czekam na Harry´ego - odparła Revie rozglądając się dookoła. „Ogon” jej niebieskiej sukienki przesunął się wraz z ruchami jej ciała.
- To powodzenia - parsknęła z drwiną Abbey.
- Idę potańczyć. Pójdziesz ze mną? - spytał Felix z nadzieją w głosie. Izabella pokręciła przecząco głową.
- Idź, idź. Ja tu zostanę z Emmą i poczekam, żeby zobaczyć porażkę stylową Harry´ego Styles´a.
Zaśmiała się i za to dostała spojrzenie spode łba od swojej przyjaciółki. Mahone oddalił się w stronę wejścia z ponurą miną i lekko zgarbioną sylwetką. Był urażony jej odmową i stracił cały zapał na zabawę podczas balu. 
W momencie, kiedy przekroczył próg szkoły, na parkingu zaparkowało nowe auto. „To samochód Liama” pomyślała Emma z nadzieją „Harry mógł przyjechać razem z nim.”
W oczekiwaniu na jego widok wysunęła się bardziej do przodu, a Izabella już przygotowywała się do triumfującego uśmiechu. Gdy czarne drzwiczki od strony pasażera się otworzyły, blondynka zastygła w bezruchu i gdyby występowała teraz w kreskówce, oczy wyszłyby jej z orbit, a długi, czerwony język rozwinął się na ziemi niczym dywan na paręnaście kilometrów. 
Patrzyła bowiem na najprzystojniejszego chłopaka, jakiego kiedykolwiek widziała. Miał przecudne, szmaragdowe oczy, burzę kasztanowych loków, śnieżnobiały olśniewający uśmiech i nieziemskie malinowe usta. Idealnie leżący na nim garnitur i biała koszula dodawały mu uroku, ale zarówno i męskości. Dodatkowo miał dopiętą białą różyczkę do marynarki. 
Izabelli zmiękły kolana, gdy zaczął się do nich zbliżać. „Tylko się nie śliń”. Ale zamiast podejść do niej, przytulił Emmę, która miała łzy w oczach, i po mocnym jej wyściskaniu, wręczył jej w dłonie bukiecik czerwonych róż. I wtedy do Izabelli dotarło kim jest ten przystojny nieznajomy.
- Harry?

OD AUTORKI: Heh, hej! Witajcie po dość długiej przerwie :) Mam nadzieję, ze moja pisanina jeszcze Wam się podoba xx Chciałabym też zaprosić Was na jeden z najwspanialszych blogów pod słońcem, który znajdziecie tutaj: http://horsesdance.blogspot.com/ 
Nie zniechęcajcie się liczba rozdziałów, bo coś tak świetnego warto przeczytać. 
Dzisiaj dość krótko i nudno. Jeżeli pod tym postem pojawi się +10 komentarzy, to kolejny (z nutką grozy i krwi) pojawi się już w następną sobotę! Enjoy xx Ps. To chyba mój najdłuższy rozdział ;)

17 komentarzy:

  1. O Boziu! Kamila! Jak ty cudownie piszesz :* Normalnie czytałam ten rozdzial z otwatrą buzią :o Hahahaha xd Kurde, tak przewijam, przewijam i miałam nadziej że jeszcze dalje coś przeczytam , a tu notka od autorki :D kurde, no oby koljny pojaiwl się w następną sobotę, bo będe robila dziwne rzeczy z braku kolejnego rozdziału O.o

    OdpowiedzUsuń
  2. o jejusiu dziekuje za dedykacje i przepraszam za brak przecinkow polskich znakow itd. bo pisze z telefonu i nie wiem czemu ale no po prostu nie da sie ich zrobic. na poczatku jak zaczelam czytac rozdzial to myslalam ze to jest pisane z perspektywy malika a dopiero jak harry sie obudzil to zrozumialam ze to jednak sen stylesa. wiedzialam ze nie bedzie chcial umrzec. jestem... prorokiem ha. kooochany lias pomogl loczkowi i sie z nim zaprzyjaznil jhfgvfjhvjhgfkjnvgfjig fangirling poziom hard. no i wiedzialam ze hazza tak sie odwali na bal xd ale prosze niech on bedzie z emma a nie z ta wstretna iza ok? pewnie ta paskuda sie zmieni po tym jak jej ojca zamorduja ale no nie. blagam nie rob tego. no i dziekuje za dodanie linka do mojego bloga na koncu jejciu. nie wiem co powiedziec i jak ci podziekowac. baaaardzooo dziekuuuje. przesylam ci buziaki usciski ciasteczka placki lizaki chusteczki czekolady i wszystkie takie. kooochaaam cie mocno mocno i czekam na nastepny rozdzial ktory mam nadzieje pojawi sie w nastepna sobote. jesli sa jakies bledy to przepraszam ale pisanie podczas jazdy samochodem przerasta moje mozliwosci hahahaha. pozdrawiam i caluuuje x

    OdpowiedzUsuń
  3. Najdłuższy i najwspanialszy! Ten rozdział jest genialny! Zaraz po napisaniu komentarza dzwonie do mojej przyjaciółki i jak nie słowami to potem czynami zmuszę ją w końcu do zaczęcia czytania tego bloga! :D
    Jeszcze nie czytałam bloga, w którym autorka opisuje zwykłe sytuacje z takim wczuciem. Na prawdę masz wielki talent, dlatego z niecierpliwością czekam do soboty na nowy rozdział! *-*
    A wy, czytelniczki, weźcie się w końcu w garść i jak już przeczytacie rozdział to go skomentujcie, bo to nie tylko inspiruje Kamile, a także Ją uszczęśliwia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadam dzisiaj całkiem przez przypadek na twojego bloga i jestem zachwycony nowym rozdziałem. Nie sądziłem, że zdążę dzisiaj go przeczytać. Moi kumple się ze mnie śmieją, gdy widzą jak szczerzę się do ekranu ;) Ciekawi mnie ta „tajemnicza postać” dlatego też z niecierpliwością czekam na kolejną sobotę. Twój BD :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochanaaaaa ! Jak ja Cię uwielbiam ! ♥ Najwspanialszy rozdział pod słońcem ! A Twoje słowa "krótko i nudno" z niczym się nie zgadzają ! Jest śliczny , cudowny , przepiękny, wciągający, i nie mogę się doczekać następnego .
    Harry , jaki przystojniaczek, odwalony na max *-* Nareszcie rozdział o balu , jej , czekałam na niego z niecierpliwością i jest po prostu CUDOWNY ! Jesteś CUDOTWÓRCZYNIĄ ! Nie mogę się doczekać , aż zapoznasz nas z Nathalią . Liaś jaki słodziak . tak się cieszę ,że są z Hazzą najlepszymi przyjaciółmi .
    Czytałam rozdział i czułam się jakbym była na miejscach zdarzeń . Niesamowita jesteś ! Ogromnie ciekawi mnie niejaka tajemnicza postać , co się stanie i w ogóle . Ale niestety będzie trzeba czekać do soboty . Czekam z niecierpliwością . Jaram się tym rozdziałem ♥ Buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. *___________________________* GENIALNE!! 'Krótko i nudno'? Kochana, nie widziałaś jeszcze nudnych blogów! Genialne!! *__* Czekam na dalszą część!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa ie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału :) tak się ciesze .
    I ta zmiana wyglądu Harrego . ! NARESZCIE !!! .

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział boski !!! <3 długo czekała na nowy rozdział i nareszcie jest !!! :P Fest fajnie ze Liam i Harry są blisko siebie . I ze Liam wspiera Harrego :) <3
    Ciesze się ze harry zmienił juz swoj wygląd :* Bo te jego loczki sa ZAJ***STE !!! <3 <3 <3
    ciekawe jak inni ludzie zareagują na jego wygląd :) bo reakcja Izz - bezcenna :)
    Kurde troche obawiam się tej postaci z nożem :/ Mam nadzieje ze w domu nie bedzie młodszej siostry Izz :)
    czekam z niecierpliwością na next :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze pytanko :
      kiedy pojawia się reszta chłopców ? :P

      Usuń
    2. Cieszę się, że moje opowiadanie ci się podoba :) Co do chłopców to będą pojawiać się sukcesywnie, a Zayn´a umieszczę już w następnym rozdziale. Potem planuję zapoznać Was z Niall´em :) A jeśli chodzi o młodszą siostrę Izabelli, to nie masz się o co martwić. We wcześniejszych rozdziałach napisałam, że wyjechała z tego miasta razem z panią Abbey, matką Izy xx

      Usuń
  10. Świetny =* Przepraszam, że tak późno. Wybaczysz? c;

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Cię ! świetnie piszesz .To mój pierwszy komentarz na tym blogu, więc napisze tak ogólnie.Gdy pierwszy raz weszłam na twojego bloga , od razu go pokochałam . Masz genialny i oryginalny pomysł , jeszcze nie widziałam bloga o tak odmiennym pomyśle .A rozdział jest ekstra

    OdpowiedzUsuń
  12. No po prostu uwielbiam towje opowiadanie! Akcja tak szybko się rozwija :) I masz taki oryginalny pomysl na to opowiadanie :D Świetny :* Obawaiam sie co się stanie i kim będzie ta postac ze sztyletem w ręku :o Strasznie się boję, że coś złego się stanie :/ Ale to twoje opowiadanie i twój pomysł, więc jakkolwiek nie napiszesz, to twoje rozdzialy i tak będą świetne ;) Z wieeelką niecierpliwością czekam na następny świetny rozdział z niecierpliwością i pozdrowionka :**

    OdpowiedzUsuń
  13. I jak bedzie dzisiaj rozdział ??? Prosze dodaj jak najszybciej !! :) nie mogę się już doczekać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie :) Ale możliwe, że dopiero wieczorem, bo wymaga jeszcze poprawek xx

      Usuń
  14. Jprdl, zajebisty rozdział ! :D Ale jak mogłaś uśmiercić Zayn'a ?! Chociaż coś mi mówi, że to tylko sen. Modlę się, żeby tak było xD Żal, Hazz chciał ćpać ?! Dobrze, że Liam spłukał to cholerstwo... A teraz ball: Allelujah ! Payne naprawił Harry`ego ! :D Trochę mu to zajęło, ale najważniejsze, że już jest ok ;3 Za zobaczenie miny Belli jestem skłonna oddać wszystko xD Haha, i co teraz ? Hazz może nią sobie dupę podetrzeć ^^ Oj, dziewczyny będą zazdrosne ;) Tylko o co chodzi z tym ostrzem ? Lecę czytać ;*
    M.

    OdpowiedzUsuń