~*~
(dedykacja pewnej osoby, która podała mi pomysł na bluzkę Felixa ;) )
Uniosła dumnie głowę. Jasne, długie włosy odgarnęła z zapłakanej twarzy i delikatną dłonią otarła słone łzy z policzków. Oczy na nowo zapałały dawną pewnością siebie i wyższością, usta nabrały mocniejszej barwy, a cała twarz odzyskała dawne kolory.
Stojąc przy umywalce nabrała wody w ręce, na początku patrząc jak
przeźroczyste krople przewijają się między jej palcami, a potem zmyła
nimi pozostałości po zepsutym makijażu. Z tryumfem popatrzyła w lustro
mierząc się władczym spojrzeniem z własnym odbiciem. Znowu jest silna i panuje.
Powraca prawdziwa Izabella, Królowa Casisdy High School.
I nikt
ani nic już jej nie złamie.
~*~
- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł - wyszeptał Harry, zrezygnowany siadając na drewnianej ławce na korytarzu. Zaraz koło niego usadowiła się Emma pocieszająco kładąc mu dłoń na ramieniu. Zacisnęła palce na jego białej koszuli zmuszając go tym gestem, by na nią popatrzył.
- Dlaczego tak sądzisz Harry?
Przez chwilę brunet się nie odzywał, próbując ułożyć w głowie jakąś sensowną odpowiedź. Ale jak na złość nic nie chciało wejść mu do głowy. Po chwili zawziętej ciszy i milczenia w końcu zabrał głos.
- Bo widzisz... - westchnął zaczesując włosy do tyłu - Ugh... To nie jest takie proste jak myślisz...
- Po prostu to z siebie wykrztuś.
Pod wpływem czekoladowych oczu Emmy i ich ciepłego wyrazu dodającego otuchy, nareszcie się przełamał.
- Bo to jest tak, że ty jesteś bardzo fajną, miłą, ale przede wszystkim „popularną” dziewczyną. Osobiście uważam, że pojawienie się na najbardziej uroczystym balu z nic nie wartym kujonem, z którego wszyscy mają pośmiewisko, nie za dobrze wpłynie na twój wizerunek. Ja po prostu nie chcę ci niszczyć moją osobą opinii u innych - jego głos zadrżał - Możesz wybrać tysiące innych chłopaków, którzy mają chociaż jakiekolwiek znaczenie...
- Jak możesz tak w ogóle mówić Harry - Emma ujęła jego twarz w dłonie, głęboko patrząc w jego oczy, w których powoli zaczynały gromadzić się pierwsze łzy - Jak możesz w ogóle myśleć, że jesteś bezwartościowy kiedy...
- Kiedy to prawda? Kiedy na każdym kroku wyśmiewają mój strój i wygląd?
- To nie wygląd zewnętrzny jest najważniejszy, ale to, co masz dokładnie tutaj - palcem wskazała na miejsce, w którym znajdowało się jego serce - Najwięcej zyskujesz na osobowości Harry. Na tym, jakim człowiekiem jesteś w środku, a nie z pozoru. Musisz to sobie uświadomić.
- Każdy wie, że wygląd się liczy Ems. Na przykład taka Izabella...
Emma nie mogła już się powstrzymać i gwałtownie wstała.
- Izabella może i ma ten swój śliczny look i markowe ciuchy, ale tymi rzeczami nigdy nie zamaskuje tego, jakim potworem jest w swoim wnętrzu. Ona umie patrzeć tylko oczami, ale nie potrafi patrzeć sercem.
Po policzku Harry´ego spłynęła pierwsza łza, a za nią potoczyły się kolejne. Emma mocno go do siebie przytuliła.
- Harry pamiętaj. Znaczysz więcej, niż ci wszyscy „popularni” razem wzięci. Więc ponawiam moje wcześniejsze pytanie. Czy pójdziesz ze mną na bal?
- Tak... Tak pójdę.
Emma uśmiechnęła się szeroko przytulając go mocniej.
~*~
Izabella wkroczyła niczym lwica do wnętrza Casisdy High School. Jej blond włosy otaczały jej głowę niczym złota aureola, a cała jej osoba wydawała się pałać zewnętrznym blaskiem.
Przemierzała władczo szkolny korytarz, a
spojrzenia wszystkich zgromadzonych na nim uczniów były skierowane
właśnie na nią. „Czy sądziliście, że dziś także nie przyjdę? Naiwni. Nie
jestem taka słaba jak myślicie”.Zaczęła wzrokiem szukać pewnej osoby, a dokładniej wysokiego, ciemnego bruneta o czekoladowych oczach. W końcu wytropiła jego umięśnioną sylwetkę. Stał w towarzystwie Louisa i Lucasa zawzięcie o czymś rozmawiając i żywo gestykulując. Prawą ręką bez przerwy odbijał pomarańczową piłkę do koszykówki.
Podeszła do niego szybkim krokiem i ciągnąc za materiał rękawka niebieskiej koszulki z motywem Ciasteczkowego Potwora, odciągnęła go od reszty.
- Co do... - Felix zaczął się wyrywać, ale po chwili rozpoznał osobę, która tak brutalnie przerwała mu tą jakże interesującą konwersację - Hej Is. Co się dzieje? - spytał radośnie obejmując ją ramieniem.
Dziewczyna szybko strąciła jego rękę, wygładzając pomięty materiał swojej fioletowej koszulki i patrząc na niego spode łba.
- Bal się dzieje, Felix. I dzieje się też to, że ty idziesz na niego ze mną.
Mahone parsknął donośnym śmiechem, zakrywając usta dłonią, by chociaż trochę móc się uspokoić.
- Hola, hola - wykrztusił z siebie po chwili, wciąż jednak trzęsąc się z powodu nadmiernej chęci do śmiechu - Chciałbym zaznaczyć, że ja jeszcze się nie zgodziłem - założył ręce na klatce piersiowej.
- I tak nie masz nic do gadania. Jak ja czegoś chcę, to zawsze to dostaję - Izabella stanęła niewiarygodnie blisko niego. Felix zauważył, że jest to dość niebezpieczna odległość zważając na to, że idealnie czuł jej ciepły oddech na swoich ustach.
Dziewczyna przez cały czas się nie ruszała, przez co Mahone´a naszła nagła ochota by wpić się w jej idealne usta. Cały czas zdawał się stanąć w miejscu, a wszyscy ludzie zastygli w pozycjach, w których się znajdowali. Ogromne motylki właśnie ożyły w jego brzuchu latając na wszystkie strony. Jego oddech wcześniej regularny i umiarkowany, teraz stał się krótki i urywany.
Od zawsze o
niej marzył. O tej nieprzystępnej, trudnej do zdobycia, zabójczo pięknej
Izabelli. Od wieków chciał, by była tylko jego własnością. Już prawie przylgnął do jej różanych ust swoimi spragnionymi pocałunków wargami, gdy nagle blondynka wepchnęła mu coś w ręce. Zdezorientowany zamrugał parę razy oczami starając się upewnić w tym, że to jednak jest rzeczywistość, a nie sen.
Lekko zamglonymi oczami spojrzał na małe zawiniątko, które trzymał w dłoniach.
- Krawat?
Zmiął różowy materiał między palcami z niedowierzaniem kręcąc głową.
- Nie było innego koloru? - powiedział z dobrze wyczuwalną drwiną w głosie.
- Co masz do różowego? Idealnie pasuje do mojej sukienki ma bal, więc jest w stu procentach odpowiedni.
„Nie sądzę...” westchnął Felix chowając krawat do swojej szkolnej torby. „Ale dla niej zrobię wszystko...”
Gdy wstał z klęczek Izabella zniknęła już gdzieś w tłumie uczniów.
„Czy ona kiedykolwiek
odwzajemni moje uczucia?"
~*~
Otworzył zaspane oczy, gdyż złośliwe promienie słońca wpadły do jego pokoju przez szpary między żaluzjami. Tak naprawdę nie miał ochoty wstawać, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że musi.
Powoli wystawił jedną nogę spod kołdry, potem to samo wykonał z drugą. Dreszcze przebiegły po jego ciele, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. No tak, skutki braku ogrzewania w mieszkaniu.
Nie chcąc dłużej trwać w tym zimnie szybko wstał z łóżka stając przed lustrem stojącym w rogu jego pokoju.
Zobaczył zmęczonego życiem nastolatka z poszarzałą skórą, zapadniętymi policzkami, sinymi ustami i podbitym okiem. Najgorzej jednak prezentowały się przekrwawione siniaki na szyi. Delikatnie dotknął opuszkami palców sino-fioletowych plam i syknął z bólu, który rozniósł się po jego ciele. Doskonale pamiętał okoliczności, w których je nabył. A musicie wiedzieć, że tych okoliczności w jego życiu było naprawdę dużo.
Wiosna z pozoru była ciepłą
porą roku, której nie sposób było nie lubić. Jednak w ten dzisiejszy
dzień zimny wiatr wiał niemiłosiernie, a co gorsza zapowiadało się na
całkiem pokaźny deszcz. Ciemnowłosy nastolatek wracał po jednym z cięższych dni w szkole. Powoli przebierał nogami, jakoś niespecjalnie spiesząc się do własnego domu. Posiadając jedynie cienką kurtkę nie był w stanie całkowicie ochronić swojego ciała przed zdradliwymi podmuchami. Potarł o siebie zziębnięte dłonie i ulokował je w kieszeniach odzienia, które jako jedyne mogło zapewnić mu jakiekolwiek ciepło.
W końcu dotarł do kamienicy, którą zamieszkiwał. Stanął przed odrapanymi drzwiami i głośno wzdychając wszedł do środka. Podążał zaciemnionym korytarzem patrząc na zwisającą na obnażonym kablu przepaloną żarówkę, która nie mogła już dać światła. Przez uchylone drzwi dostał się do swojego mieszkania i ze zgrozą zauważył, że przy progu nie ma butów jego brata Javaada, ale za to jest obuwie Saamara, jego ojca.
Starał się zachowywać jak najciszej, dlatego dyskretnie skierował się w stronę schodów. Nagle zamarł przerażony, gdy do jego uszu dotarła soczysta wiązanka pijackich przekleństw Saamara. Zayn w panice, która nim zawładnęła, zaczął pokonywać kolejne stopnie we wręcz zabójczym tempie, przeskakując kilka z nich i zbliżając się do upragnionego celu, jakim był jego pokój. Jego własna ostoja bezpieczeństwa.
Już prawie znalazł się na piętrze, kiedy czyjeś silne ręce zacisnęły się na jego ramionach. Chłopak został zrzucony z drewnianej konstrukcji i mocno uderzył plecami o brudne panele. Zakrztusił się zwijając się z bólu, ale zaraz został gwałtownie podniesiony za koszulkę do góry. Oczy jego pijanego jak zawsze ojca pałały żądzą i nienawiścią, przez co serce ciemnowłosego nastolatka biło dwukrotnie szybciej.
- Do kuchni po piwo! Ale to już!
Zayn zerwał się gwałtownie na nogi i pędem pobiegł do wyznaczonego pomieszczenia. Z lodówki wyciągnął małą puszkę alkoholu i oczy zaszły mu łzami, gdy na nią spojrzał. Miał ochotę rzucić ją na ziemię i rozgnieść jak nic nie wartego robaka, ale wiedział, że to się dla niego źle skończy.
Zaniósł
piwo ojcu i gdy mu je już podał chciał odejść, ale Saamar miał wobec
niego całkiem inne plany. Jednym silnym ruchem przygniótł syna za szyję
do ściany, odcinając mu tym samym dopływ do powietrza. Chłopak zaczął
się dusić. Obrazy z całego życia mignęły mu przed oczami, gdy myślał, że
to już definitywny koniec. Nagle ktoś uwolnił go od tych męczarni. Javaad powalił pijanego mężczyznę na ziemię i wymierzył mu potężnego kopniaka w brzuch. Saamar zwinął się na posadzce zaciskając zęby w bólu. Javaad podbiegł do swojego płaczącego brata i troskliwie otoczył go ramionami, próbując pocieszyć.
- Cii... Już wszystko dobrze. Ze mną jesteś bezpieczny, Zayn.
Saamar opuścił salon mocno trzaskając drzwiami od swojej sypialni. W mieszkaniu zapanowała cisza.
Zayn popatrzył w stronę komody. Stało na niej zdjęcie z nadtłuczoną szybką oprawione w zieloną, plastikową ramkę. Znajdowały się na nim dwie osoby.
Ona i on.
Matka i syn.
Razem radośni i razem szczęśliwi.
Napis pod nim głosił:
„Ukochanemu Synkowi - Twoja Oddana Na Zawsze Mama : Trisha Malik 12.01.2013”
„Dlaczego musiało cię zabraknąć, mamo?”
OD AUTORKI: Witajcie moi kochani już w piątym rozdziale Beauty and The Geek, w którym poznajemy kolejną historię nowego bohatera, którym jak pewnie zauważyliście jest Zayn. W związku z tym chciałabym spytać: Historię którego z bohaterów chcielibyście poznać jako następną? Odpowiedzi umieszczajcie pod tym postem. Za wszystkie miłe komentarze pod rozdziałem czwartym (których było aż 16) bardzo Wam dziękuję i proszę o tak dobre ocenianie i tego rozdziału. :) Liczę na Was moi kochani i oświadczam, że jeżeli pod tym rozdziałem w ciągu tygodnia uzbiera się +10 komentarzy kolejny rozdział pojawi się w następną sobotę.
Ps .Mam też pytanie: Czy muzyka na blogu przypadła Wam do gustu?
Wasza Camille xx

Kolejny świetny rozdział ;) Jak ty tak potrafisz? Co do muzyki, to uważam, że jest świetna zwłaszcza kawałek Rossa Coppermana. Wybór kolejnej historii pozostawiam tobie. Twój BD ;3
OdpowiedzUsuńJeeeej, świetny jest. Cieszę się, że Harry idzie z Emmą na bal, nienawidzę Izabelli i nie polubię jej za żadne skarby i szkoda mi Malika.
OdpowiedzUsuńMuzyka jest ok, chociaż osobiście sądzę, że lepiej, gdy ona jest dodawana jako link do rozdziałów, bo do nie każdego rozdziału może pasować :)
Czekam nn :)
O nareszcie, nie mogłam się doczekać :) Uwielbiam czytać twoje opowidania! Awww :* I zastanawiam się kiedy kolejny rozdział "Don't let me go" bo tęsknie za tym opowiadaniem <3 No a muzyka najpiękniejsza na świecie <3 jakże by nie ;) No i w kolejny rozdzailę no nie wiem, może Harry, ale tak dokładnie :) albo Lucas? :) Nie wiem, najlepiej zdecyduj sama :*
OdpowiedzUsuń*o* rozdział jest jednym słowem zajebisty! Dziewczyno jaki Ty masz talent!
OdpowiedzUsuńUwielbiam to opowiadanie, uwielbiam twój styl pisma!
W następnym miło by było przeczytać historię o Niallu, o którym, chyba, jeszcze nigdy nic nie pisało :)
Czekam na następny i liczę, że będzie jak najwcześniej :*
Cudowny rozdział <33
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;*
Jejku! Kocham ten rozdział ;) Cieszę się, że znalazłam dzisiaj czas, by go przeczytać. Podziękuj mojej przyjaciółce, której odechciało się dzisiaj oglądać horrorów :) Wracając do wydarzeń w tym rozdziale: 1. Wraca stara Izabella. Władcza, za przeproszeniem s*uka, która chyba jednak się zmieni w trakcie trwania opowiadania ;) 2. Hura! Harry się zgodził! Gratulacje za pięknie opisaną scenę rozmowy z Emmą <3 3. Zakochany Felix? Biedak nie wie w kim się zauroczył. A może jest tak zaślepiony, że nie widzi wad Izabelli? Szczerze współczuję mu, bo w twoim opowiadaniu przedstawiony został tak, że go polubiłam. :> 4. Biedny, naprawdę biedny Zayn. Dobrze, że ma przynajmniej takiego brata, który mu pomoże :c 5. Muzyka jest bardzo fajna *,* 6. Jeśli chodzi o kolejną historię do poznania, to chyba chciałabym przeczytać coś o Niallu :) 7. Nie mogę się doczekać kolejnego! Dodawaj szybciutko!! :3
OdpowiedzUsuńOmg. Boski. Chciała bym poznać historie Louisa. Według mnie Izabela jest suk* za przeproszeniem. Nie zasługuje na to aby jaki kolwiek chłopak się w niej zakochał a zwłaszcza płakał przez nią. Mam nadzieje że się zmieni. Szkoda że Zayn tyle przeżył. Ogólnie muzyka bardzo mi sie podoba :) Czekam na następny rozdział i mam nadzieje że pojawi się w sobote <3 Powodzenia w pisani :D
OdpowiedzUsuńJa pierdziele . *-* To jest prześwietne .
OdpowiedzUsuńCieszę się ,że Harry idzie na bal z Emmą . Już nie mogę się doczekać ,aż w końcu napiszesz rozdział o balu .
Piękna historia Zayna . ♥
Nie wiem , kogo następnego . To zależy od Ciebie .
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością .
Uzależniasz . ♥
Boski rozdział *,* Nie rozumiem, czemu wcześniej było aż 16 komentarzy, a teraz tylko 8. Mam nadzieję, że więcej osób skomentuje, bo nie mogę znieść myśli, że nie będzie nn w sobotę :c
OdpowiedzUsuńO kurde ten rozdział jest niesamowity!
OdpowiedzUsuńNaprawde ne moge doczekać sie następnego
Będę uważnie sledzić losy tego bloga
Dopiero teraz skapowałam, że masz drugiego bloga O.o Szkoda :( Ale juz przeczytałam wszystkie rozdziały <3 Są naprawdę świetne :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładny rozdział :) Juz tęsknie za następnym :) Mam nadzieje że będzie on juz jutro :) /ewelaa <3
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział ! :D Najbardziej spodobał mi się początek ;) Em była taka czuła w stosunku do Harry`ego ^^ Zachowywała się, jakby naprawdę coś do niego poczuła :D I Hazz się zgodził ! Ciekawe jak zareaguje Is, widząc swoją byłą, najlepszą przyjaciółkę z naszym kujonkiem ^^ Btw. czy ona w ogóle ma uczucia ? Felixem pomiata jak jakąś szmatą ! O, nowy bohater :D Ciekawe jaką rolę odegra tu Zayn ;3
OdpowiedzUsuńM.