sobota, 21 września 2013

Rozdział 2 - "Przydzielam cię do Harry'ego"



IZABELLA


Błyszczyk? Jest.
Tusz do rzęs? Jest. 
Puder? Jest. 
Ukochane pisemko? Jest. 
Telefon komórkowy? Jest. 
Portfel z Hello Kity? Jest. 
Strój? Jest. 
Buty? Są. 
Pompony? Są.

Z głośnym westchnięciem zapięłam moją białą, sportową torbę marki PUMA i zakładając na nos czarne Ray Bany wyszłam z domu uprzednio zamykając je kluczem. Metalowy przedmiot z paroma breloczkami wepchnęłam do jednej z kieszeni moich jeansów i poprawiając biały sweterek, ruszyłam na spacer brukowanym chodnikiem. 
Słońce pięknie świeciło, a jego złote promienie ogrzewały moją twarz, na której pojawił się szeroki uśmiech. Od dziecka uwielbiałam wiosnę. Miała w sobie tyle uroku i była taką czarującą porą roku. Leciutki wietrzyk rozwiał moje długie, blond włosy więc musiałam je poprawić. Zgrabnie zgarnęłam niesforne, jasne kosmyki prawą dłonią i założyłam je za ucho. Popatrzyłam na wyświetlacz mojego telefonu i moim oczom ukazała się godzina siódma pięćdziesiąt osiem. Za niecałe dwie minuty zaczynała się moja pierwsza lekcja, a ja wlekłam się jak stary, francuski ślimak. 
Przyśpieszyłam kroku i podeszwy moich czarnych Vansów w miarowym tempie uderzały o asfalt, gdy przechodziłam na drugą stronę ulicy. Oczywiście ja jak to ja, zagapiłam się i nie zauważyłam czerwonego światła dla pieszych, przez co o mało nie zostałam potrącona przez grubego kierowcę cysterny wiozącej paliwo. Na szczęście mężczyzna miał refleks i zdążył się zatrzymać jakieś dwa centymetry ode mnie. Speszona tą całą sytuacją, jak najszybciej pobiegłam do Casisdy High School, starając się ukryć za włosami czerwone rumieńce. 
Na szkolny korytarz wpadłam niezwykle zmęczona i zdyszana oraz na dodatek spóźniona. Historia trwała już od dobrych dwudziestu minut, więc nie było sensu na nią iść zwłaszcza, że dzisiaj mieliśmy pisać sprawdzian z przeróżnych dat ważnych i wielkich wojen, czego się niestety nie nauczyłam. 
Ściągnęłam okulary i wpakowałam je do torby. Postanowiłam, że nie będę siedzieć w środku budynku tylko wyjdę na dwór. Skierowałam się w stronę wyjścia i po chwili siedziałam już na jednej z zielonych, drewnianych ławek obok szkolnego boiska. Wyciągnęłam moją ukochaną gazetkę i otworzyłam ją na pierwszej stronie, czyli spisie treści. Przeglądnęłam wszystkie tematy i w końcu zdecydowałam się na ten o nowej kolekcji perfum, które już od dawna chciałam sobie kupić, ale zawsze o nich zapominałam, gdy byłam na zakupach. Czytając całkowicie straciłam poczucie czasu i z mojego „artykułowanego” świata wyrwał mnie głośny dźwięk dzwonka i uczniowie wysypujący się przez drzwi, żeby spędzić dziesięciominutową przerwę na dworze. 
Spakowałam pisemko i ruszyłam w stronę mojej szafki, rozpychając się łokciami, bo jakby nie patrzeć szłam pod prąd. Gdy w końcu do niej dotarłam westchnęłam z ulgą wpisując odpowiedni kod. Blokada w drzwiczkach ustąpiła i spokojnie mogłam położyć sportową torbę obok czarnej kosmetyczki. Przeglądnęłam się jeszcze w lusterku, które zawiesiłam na początku roku na metalowych drzwiczkach i zadowolona cmoknęłam parę razu ciesząc się z tego jaka jestem ładna. 
Długie blond włosy opadały obu stronach ramion, niebieskie oczy iskrzyły się ze szczęścia, a pełne, różane usta składały się na prześliczny uśmiech, który działał na nie jednego chłopaka. Gdy zamknęłam moją szafkę wyciągając jeszcze przy okazji książkę do geografii i czarny długopis, zauważyłam na końcu korytarza ciemną czuprynę mojej najlepszej przyjaciółki Emmy, sarnie oczy Nathalie i idealną sylwetkę Gabrielle. Wszystkie te dziewczyny tak jak zresztą i ja, były cheerleaderkami. Podeszły do mnie i mocno ucałowały moje oba policzki, a ja je uścisnęłam.
- Gotowa na geografię? - spytała Revie, zarzucając swoją rękę na moje ramię. Strząsnęłam ją ze śmiechem na co ona zrobiła udawaną obrażoną minę.
- Gotowa - odpowiedziałam pstrykając ją w nos, a Emma uśmiechnęła się szeroko. Nigdy nie potrafiła się długo na mnie gniewać, a ja nie potrafiłam gniewać się na nią. Była osobą, której mogłam zaufać w stu procentach, powierzyć wszystkie moje sekrety i mieć pewność, że zachowa je w swoim sercu aż do grobowej deski. Palcem wskazującym pokazałam na książkę od biologi w jej rękach i spytałam:
- A ty przygotowana na kartkówkę z organów ludzkich?
Popatrzyła na mnie wrogo, po czym teatralnie przewróciła oczami.
- Musisz mi o tym przypominać - jęknęła zasłaniając oczy dłonią - Na samą myśl o tym materiale robi mi się niedobrze. 
Razem z Gabrielle zaśmiałyśmy się z jej męczeńskiej miny, a potem niestety musiałam pożegnać się z moimi przyjaciółkami, gdyż wredny dzwonek akurat w tym momencie musiał dać o sobie znać. Pomachałam jeszcze dziewczynom na pożegnanie i przekroczyłam próg sali geograficznej. Rutyną było dla mnie zajmowanie mojego stałego miejsca przy Felixie, więc i tym razem to zrobiłam. Uśmiechnął się do mnie ciepło mrucząc pod nosem ciche „cześć”. 
Doskonale wiedziałam, że mu się podobam. Od jakiegoś czasu starał mi się to jakoś okazać, ale chyba nie miał wystarczająco dużo odwagi, bo zawsze kończyło się tylko na zwykłym lunchu na stołówce. Odwzajemniłam jego uśmiech i delikatnie rozczochrałam mu włosy. 
Punktualnie o ósmej pięćdziesiąt pięć do sali weszła pani Heller. Była niewysoką szatynką o niebieskich oczach, włosy zawsze upinała w luźnego koczka i jako jedyna z nauczycielek miała dobry styl i wyczucie mody. Zasiadła za mahoniowym biurkiem i zmierzyła nas zimnym spojrzeniem za oprawek czerwonych okularów. Ten wzrok oznaczał tylko jedno. Ktoś zostanie odpytany przy tablicy. Przełknęłam głośno ślinę modląc się, żeby nie wypadło na mnie. Oczywiście, że nie nauczyłam się bieżącego materiału, ale przecież impreza u Lee była ważniejsza.
Nerwowo pociągnęłam w dół rękawy mojego sweterka, a serce biło tak mocno jak nigdy dotąd.
- Teraz czas na przyjemności - uśmiechnęła się drwiąco nauczycielka wodząc pomalowanym na granatowo paznokciem po zapisanych kartkach dziennika - Do odpowiedzi poproszę...
Wstrzymałam oddech trzymając kciuki tak mocno, że aż kostki mi zbielały. Felix uspokajająco położył mi dłoń na ramieniu, a potem zaczął bawić się pojedynczą kremową nitką, wystającą z górnej części mojego ubioru. „Dlaczego ona tak zwleka? Chce, żebym zawału dostała?” pomyślałam mrużąc oczy.
-... Felixa Mahone´a.
Odetchnęłam z ulgą, opierając się o krzesło i obserwując jak mój kolega z miną zranionego szczeniaczka kieruje się w stronę biurka. Stanął koło tablicy z założonymi do tyłu rękami i od razu na wstępie wypalił.
- Nic nie umiem.
Pani Heller zmierzyła go lodowatym spojrzeniem i gdyby wzrok mógł zabijać, Felix byłby już dawno martwy. Nauczycielka pokręciła niedowierzająco głową wpisując do dziennika ocenę niedostateczną.
- Mahone - powiedziała stanowczym tonem - To już twoja piąta jedynka z geografii. Jeżeli zdarzy ci się dostać jeszcze jedną negatywną ocenę, sprawa wyląduje u dyrektora na biurku. Zrozumiano?
Brunet pokręcił twierdząco głową i z powrotem wylądował na krześle obok mnie, nerwowo roztrzepując włosy. Heller zatrzasnęła dziennik i stanęła na środku klasy, tupiąc głośno obcasem.
- Dzisiaj podzielę was na dwuosobowe grupy. Każda drużyna dostanie temat, na który napisze sześciostronny referat. Czas oddania macie do środy za dwa tygodnie, czyli za dokładnie piętnaście dni. Myślę, że tyle wam wystarczy.
Po klasie rozległ się szum szeptanych rozmów. Każdy starał się dobrać sobie partnera. Nauczycielka stanowczo wszystkich uciszyła.
- Proszę o ciszę! - krzyknęła swoim tubalnym głosem. Od razu zapanował spokój, przerywany jedynie naszymi oddechami. - Dziękuję. A dopiero teraz możecie dobrać się w pary.
Jakież było moje zdziwienie, gdy Felix zamiast mnie, wybrał Louisa. Poczułam się urażona i w jakiś sposób zazdrosna o bruneta. Zaczęłam się rozglądać za odpowiednią parą dla siebie, ale jak na złość wszyscy których lubiłam już sobie kogoś znaleźli. Po chwili każdy już miał parę oprócz mnie. Stałam na środku między ławkami bezradnie gapiąc się na uczniów. Nie uszło to uwadze zawsze czujnej i mającej oczy dookoła głowy nauczycielce od geografii.
- Izabello widzę, że nie masz pary. W związku z tym przydzielam cię do Harry´ego.
Heller popchała delikatnie chłopaka w moją stronę i w tym samym czasie cała klasa wybuchnęła gromkim śmiechem. Ja sama zrobiłam się czerwona ze złości widząc jak zostałam poniżona na oczach szkolnej elity.
- Nie będę z nim robić projektu! Na pewno nie z tym głupim, zasranym kujonem! - krzyknęłam gniewnie, mrużąc oczy. 
Od razu w sali zapadła przeraźliwa cisza. Nauczycielka zrobiła zdziwioną minę i po chwili usłyszałam ciche szlochanie. Spojrzałam w bok i zauważyłam Harry´ego, który ukrył twarz w dłoniach i odwracając się na pięcie wybiegł z sali. Stanęłam jak wryta zresztą tak jak cała reszta klasy. Nikt nie mógł wykonać żadnego ruchu, wszyscy byliśmy sparaliżowani. 
Po chwili za drzwiami zniknął również Liam.
- Idę go poszukać! - krzyknął jeszcze na odchodne zanim pobiegł szkolnym korytarzem. Zrobiło mi się głupio. W pewnym stopniu wstydziłam się słów, które powiedziałam. Ale przecież nikt nie nakazywał mi lubić Styles´a. Żadna osoba, no może prócz Liama i innych kujonów, nie darzyła Harry´ego sympatią, więc czym miałam się przejmować? Tym, że zraniłam serduszko małego kujonka? 
Cicho zaśmiałam się pod nosem i wszyscy z powrotem usiedliśmy na swoich krzesłach. Nauczycielka zaczęła cicho kontynuować lekcję, a ja zatraciłam się w swoich myślach. Co czuł Harry w tym momencie? Ale tak właściwie to po co ja o tym myślałam?


OD AUTORKI: Hej! Witajcie po dość długiej przerwie :) Tak więc mamy już drugi rozdział z perspektywy głównej bohaterki. Kolejne będą pisane już w narracji trzecioosobowej. Kiedy następny? To zależy tylko i wyłącznie od was i waszego komentowania. Ucieszyłabym się, gdybyście pomogli mi rozgłośnić bloga. Możecie spodziewać się też niedługo jakiegoś dodatku w formie imagina. Dziękuję wam za wszystko, zapraszam do odwiedzania zakładek i życzę miłego wyczekiwania na następny rozdział. Wasza Camille xx

10 komentarzy:

  1. świetny co mogę więcej powiedzieć jestem ciekawa jak się dalej twoje opowiadanie potoczy :)) emi

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział czekam z niecierpliowością na dalszy ciąg .
    P.S zapraszam do mnie : http://i-love-my-life-33.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, widze , że się mnie posłuchałas o tym dodatku :** Bardzo dobrze, a rozdział świetny- jak zresztą zawsze :D ciesze się , że mogłam go wcześniej przeczytać :) Cudowny, na prawdę cudowny :** Oczywiście że go rozgłośnie, tak jak tamten :D do napisania :**

    OdpowiedzUsuń
  4. O maj gudness! Przyznaję się szczerze, że nie sądziłam, że to opowiadanie będzie "dobre". Jednak, ku mojemu zaskoczeniu, ono jest genialne! Nie chodzi tu tylko o mega oryginalny, zupełnie świeży pomysł, ale również o umiejętności pisarskie twórczyni tej historii. Uderzył mnie fakt, że piszesz dobrze, obrzydliwie dobrze. Twój zasób słów jest genialny, a sposób, w jaki kształcisz zdania, godny pozazdroszczenia. Umiejętnie wplatasz fragmenty, które wskazują na to, że Izabella, to próżna dziewczyna, która kocha markowe rzeczy. Ach, kocham to. Doskonale opisujesz każdą sytuacje, przez co czytelnik ma poczucie, jakby oglądał te wydarzenia z boku. Zastanawia mnie czy Harry naprawdę jest takim płaczliwym kujonkiem i potem się nagle przemieni w super boya, czy jest super boyem, a tylko udaje płaczliwego kujonka. :D To było trochę dziwne, że główny bohater wybiegł Z PŁACZEM! Niby nasza Bella nie przejęła się tym, że zraniła jego uczucia, jednak ostatnie słowa świadczą o tym, że nie jest tak do końca zła i potrafi zastanowić się nad swoimi czynami, przynajmniej w jakichś maleńkich procentach. :D Bardzo podoba mi się ta historia! Mam zamiar komentować każdy nowo przybyły rozdział, więc jak tego nie zrobię, możesz mnie upomnieć. :D

    ++Chciałabym Cię serdecznie zaprosić na mojego bloga. Jak na razie, jest dopiero prolog, więc nie ma za dużo do czytania, a każda opinia ma dla mnie naprawdę wielkie znacznie. -> http://i-love-you-like-never.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. http://dodatki-camille-1d.blogspot.com/ Serdecznie zapraszam. Pierwsza część już jest xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł na bloga. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału <33
    Dodaj szybkoo ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku sobie myślałam; nie mam co robić, to poczytam jakiegoś bezsensownego bloga, ale najwidoczniej się myliłam! Woooow! dziewczyno, to jest genialne. Świetny pomysł na opowiadanie.
    Pisz szybciutko :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział, genialny pomysł na bloga i ogl. boskie wykonanie ♥
    czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest świetnie , genialnie i w ogóle . Masz talent . ♥
    Czekam , czekam ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny zajebisty rozdział ! :D Ale piękna ta nasza Isabelle, wpędzasz mnie w kompleksy ! xD Pomijając Felixa, ma pewnie jeszcze całą zgraję adoratorów. Haha, skąd ja znam to napięcie w klasie przed odpytywaniem ;3 Ale najbardziej spodobała mi się końcówka ^^ Chociaż na miejscu tej nauczycielki wpisałabym Belli jakąś uwagę i zagwarantowałabym wizytę u dyrektora. Bo jak tak można obrażać mojego Harry`ego ?! Zapierdoliłabym. Na szczęście Liam za nim wybiegł, jedyny porządny. Coś mi się wydaje, że podczas wykonywania tego projektu naszej parce nie będzie tak wesoło ;3 A może Hazz pokaże się z zupełnie innej strony ^^ Lecę czytać ;*
    M.

    OdpowiedzUsuń