~*~
Leżał na miękkiej zielonej trawie, wpatrując się w migoczące punkciki gwiazd na niebie. Każda z nich wydawała mu się być tak daleka, a jednocześnie tak bliska. Wyłapał wzrokiem jedną, która otoczona była wianuszkiem innych mniejszych gwiazdek i uśmiechnął się, bo przypominała mu jego.
On też miał wokół siebie tylu wspaniałych ludzi, na których zawsze mógł liczyć. Emma, mama, tata, Liam, Nevil, Izabella, Patrick czy choćby Felix. Nawet Lucas stał się kimś bliskim, pomimo tej całej krzywdy, którą wyrządził mu w ciągu ostatnich lat.
Przez myśl przemknęło mu, że teraz jego życie jest idealne, bo czego mógł chcieć więcej? Miał wszystko, co było mu potrzebne, reszta pozostawała zbędna.
Doświadczył naprawdę wiele, ale to tylko w jakiś sposób go umocniło i
uodporniło. Nie wiedział, co jeszcze go czeka, ale jak na razie spodziewał się spokojnego, nowego roku szkolnego.
Zniknęły gdzieś jego dawne lęki, które towarzyszyły mu przed każdym pierwszym września. Wizja bycia wrzuconym do śmietnika lub zamkniętym w schowku na miotły już go nie przerażała. Życie szkolne nareszcie miało być takim, jakim zawsze chciał by było. W końcu będzie mógł spokojnie przejść przez korytarz, nie narażając się na popchnięcie na szafki, bez trudu zjeść w stołówce, nie zostając wepchniętym głową w tackę z jedzeniem, bez przeszkód usiąść w klasie i nie otrzymywać całej masy złośliwych przezwisk i obelg w swoim kierunku czy bez obaw stanąć przy tablicy, nie obrywając przy okazji stertą papierowych kulek.
To wszystko wydawało się tak piękne, że aż nierealne. Miał jednak nadzieję, że okaże się prawdziwe.
Zerknął z powrotem na niebo i zauważył, że obok skupiska jego gwiazdy, zaniknęła jedna pomniejsza gwiazdka. Zmarszczył brwi zdziwiony, nie wiedząc, czy to miał być jakiś znak, czy może nic nie znaczący symbol. Bo przecież gwiazdy nie istnieją wiecznie, prawda?
Wzruszył ramionami, jakby chcąc odgonić od siebie złe myśli, ale te jak na złość nie chciały opuścić jego umysłu. Spiorunował się w duchu za tak pesymistyczne przemyślenia i ułożył wygodniej na źdźbłach trasy, patrząc na księżyc w pełni. Ukojony jego delikatnym blaskiem i srebrzystością jasnych promieni, powoli oddał się w ręce snu, wędrując do krainy, gdzie wszystko było szczęśliwe.
OD AUTORKI: Tak więc pełną parą zaczynamy drugi sezon ^^ Wiem, że ten prolog jest straszny, ale jeszcze w tym tygodniu pojawi się pierwszy rozdział, nad którym siedziałam naprawdę długo. To do zobaczenia najprawdopodobniej w piątek ;) Camille x
Libster Award ----> http://beauty-and-the-geek-1d.blogspot.com/p/libster-award.html

Jejejejejejejjeeeej <3
OdpowiedzUsuńW końcu prolog drugiej części :D Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę! :D
Zapowiada się bardzo ciekawie i tajemniczo. Mam nadzieję, że nikogo nie uśmiercisz? Na przykład Emmy? Bo zdaję mi się, że ta gasnąca gwiazda oznaczała stratę i to właśnie jej :( Więc nie rób mi tego. Znaczy się, możesz kogoś zabić, o tak, uwielbiam krwawe jadki, ale nie zabijaj Emmy.
Już czekam na piąteczek i pierwszy rozdział <3
Ilysm x
czekam <3
OdpowiedzUsuńNareszcie drugi sezon ;) Czekam na piątek i pozdrawiam z mojego pokoju pełnego walizek i pudeł.
OdpowiedzUsuńŚwietny prolog ^^ Na razie nie mogę za wiele powiedzieć, bo nie potrafię zgłębić choćby zarysu fabuły na tym króciutkim fragmencie, ale mam nadzieję, że drugi sezon będzie równie emocjonujący co pierwszy :3
OdpowiedzUsuńM. xx