~*~
(Dla tych, którzy dotrwali do końca)
Dwa miesiące później...
- Mam nadzieję, że przyszły rok będzie równie
owocny jak ten teraźniejszy, że z wakacji wrócicie wypoczęci oraz pełni
zapału i pozytywnej energii, by zacząć na nowo zgłębiać tajniki wiedzy i
działać nauczycielom na nerwy. Chcę byście tylko wiedzieli, że jestem
dumny z tego, że dane jest mi prowadzić Casisdy High School i wychowywać
tak wspaniałych uczniów jak wy. Dziękuję wam za kolejny pracowity rok z
waszym udziałem. Wesołych wakacji!Na tą przemowę czekało całe Casisdy High School. To był ten dzień. Dzień Wolności. Dzień końca nauki. Dzień ostatniego dzwonka na korytarzu. Pierwszy dzień wakacji.
Uczniowie ostatniej klasy wyrzucili w górę swoje czapki, dyskretnie ocierając łzy wzruszenia. Przeżyli w tej szkole tyle lat, że tak trudno było się z nią pożegnać. Ściskali w dłoniach ozdobne ruloniki dyplomów, które dopiero co wręczył im dyrektor, i przygotowywali się na nowy, być może lepszy, start.
Emma zauważyła w tłumie czerwonych tog znajomą czuprynę Lucasa. Stał obok Abigail i uśmiechał się szeroko. Emma też się uśmiechnęła widząc, jaki jest szczęśliwy. W końcu dostał się do jednej z najlepszych drużyn koszykarskich w Ameryce i otrzymał wspaniałe sportowe stypendium. Dziewczyna była też z niego w pewien sposób dumna. Lucas przez te wszystkie lata był znany nie tylko jako kapitan szkolnej drużyny, ale także jako dręczyciel słabszych, biedniejszych i kujonów. Wszyscy się go bali, nikt nie odważył mu się postawić i nakłonić do lepszego zachowania.
Emma doskonale pamiętała te wszystkie siniaki na ciele Harry´ego, o których jej chłopak nie chciał rozmawiać. Tłumaczył się upadkiem ze schodów lub spadnięciem z deskorolki, ale ona wiedziała, jak jest naprawdę. Bo przecież sama na początku należała do szkolnej elity i doskonale znała Lucasa oraz to, co robi innym uczniom.
Na szczęście wszystko się zmieniło, gdy Harry trafił do szpitala po postrzale. Lucas wydawał się być wtedy potulną owieczką, a nie zajadłym wilkiem. W jego oczach widać było skruchę. I nawet jeśli za pierwszym razem nie przeprosił Harry´ego, to przypuszczenia Emmy się sprawdziły.
Wrócił około tygodnia później. Tym razem jednak nie wahał się, czy przejść przez próg czy nie. Podszedł do szpitalnego łóżka i tak po prostu zaczął płakać. I wtedy Emma dostrzegła w nim ogromną przemianę. Stał się nowym lepszym człowiekiem.
Teraz dziewczyna zaczęła powoli iść w jego stronę. Zauważył ją zanim zdążyła powiedzieć tradycyjne „cześć” i pomachał do niej z miejsca, w którym stał.
- Wielkie gratulacje - powiedziała, delikatnie go przytulając. - Dostałeś się do swojej szkoły marzeń.
Lucas tylko się uśmiechnął, ukazując swoje białe zęby.
Przez te dwa ostatnie miesiące bardzo się ze sobą zżyli. Gdyby dwa miesiące temu ktoś powiedział Emmie, że będzie się przyjaźnić z Bartneyem, pewnie głośno by go wyśmiała, ale po upływie tego czasu okazało się, że nie można oceniać ludzi po okładce. Bo może ich warstwa zewnętrzna jest brzydka i pomarszczona, ale w środku bije złote serce.
- Ja skończyłem szkołę, a przed tobą jeszcze sporo nauki - powiedział Lucas, trącając ją lekko w ramię. - Przypilnuj nowych zawodników naszej drużyny, ok? Nie mogą przynieść nam wstydu po tym, jak w tym roku bezapelacyjnie wygraliśmy mistrzostwa.
- Miejmy nadzieję, że i oni wybiorą tak znakomitego kapitana, jakim byłeś ty.
- Weź nie przesadzaj - na jego twarzy zakwitł rumieniec. Zdecydowanie stał się teraz bardziej skromny. - Kapitan jak każdy inny.
- Cóż, według mnie byłeś jedyny w swoim rodzaju.
- Lucas! Chodź wreszcie! - po zielonej trawie biegł Louis. Jego rozwianą czuprynę można było zauważyć już z kilku kilometrów. - Trener woła nas do siebie. No wiesz, taki mały ostatni mecz, zanim już na zawsze opuścimy Casisdy High School.
- To ja się będę zbierał - westchnął Lucas, dając się pociągnąć najlepszemu przyjacielowi za rękę w stronę hali sportowej. - Pozdrów ode mnie Harry´ego! - krzyknął jeszcze na odchodne, zanim nie zniknął za drzwiami prowadzącymi do szatni zawodników.
Emma pomachała ostatni raz w jego stronę i postanowiła już wracać. Większość uczniów wsiadła już do szkolnego autokaru, bądź dzwoniła do swoich rodziców, ale ona postanowiła się przejść. Zresztą do domu Harry´ego nie miała tak daleko.
Przechodząc przez ulicę pomachała jeszcze Izabelli i Felixowi, którzy wsiadali do auta Patricka i na migi pokazała, że zadzwoni później. Jej najlepsza przyjaciółka już jutro wyjeżdżała na wakacje, więc musiały omówić jeszcze kilka ważnych spraw.
Emma po dziesięciominutowym marszu w końcu skręciła na Sun Street. Szybkimi susami pokonała trasę do domku numer 16 i stanęła przed drzwiami, naciskając guzik dzwonka.
Miętosiła w palcach materiał swojej ciemnej spódniczki patrząc, jak po niebie powoli przesuwają się pierzaste chmurki. Słońce delikatnie otulało jej twarz złocistymi promieniami i naprawdę mogła poczuć tą całą atmosferę wakacji.
Drzwi otworzyły się gwałtownie, wyrywając Emmę z transu.
- Dzień dobry, pani Styles - przywitała się miło, mijając kobietę w progu. - Czy mogłabym zobaczyć się z Harry´m?
- Jak najbardziej. Siedzi w salonie - uśmiechnęła się Anne, ściągając z dłoni kuchenne rękawice. - Przynieść wam coś do picia?
- Nie, ale dziękuję - odparła Emma i pognała korytarzem w stronę salonu. Dopiero teraz poczuła jak bardzo tęskniła za swoim chłopakiem.
Po długim pobycie w szpitalu teraz odpoczywał w domu, dlatego też nie było go na zakończeniu szkoły. Na szczęście Emma była na tyle dobra, że zabrała ze sobą również dyplom Harry´ego.
Zauważyła go siedzącego na kanapie i zawiniętego w granatowy koc, kiedy popijał sok pomarańczowy, oglądając jakiś serial w telewizji. Jego zielone tęczówki sprawnie śledziły akcję na ekranie, więc nawet nie zauważył momentu, w którym Emma stanęła za nim i zakryła mu oczy dłońmi.
- Mamo - jęknął Harry. - Ile razy mam ci powtarzać, żebyś się tak ze mną nie bawiła. I tak zawsze będę wiedział, że to ty.
- Na pewno? - na twarzy chłopaka pojawił się szeroki uśmiech, gdy rozpoznał głos swojej dziewczyny.
Brunetka zaśmiała się i szybko cmoknęła go w usta, gdy tylko delikatnie odchylił głowę do tyłu. Harry mruknął coś pod nosem i przyciągnął jej twarz z powrotem do swojej, ponownie napierając na jej wargi. Pocałunki były czułe, delikatne, ale jednak przepełnione wzajemną miłością i to właśnie takie Emma lubiła najbardziej. Ich wargi sprawnie się o siebie ocierały, później dołączyły także języki i dziewczyna poczuła jak powoli robi jej się gorąco. Dlaczego Harry tak na nią działał?
Gdy tylko się od siebie oderwali usiadła po drugiej stronie kanapy patrząc, jak Styles lustruje ją wzrokiem. Zarumieniła się lekko i już chciała zakryć twarz dłońmi, ale Harry stanowczo jej przerwał.
- Daj mi się na ciebie napatrzyć - mruknął cicho, opierając się plecami o miękki materiał.
Wyglądała tak pięknie. Światło wpadające przez okno znaczyło złote refleksy na jej włosach, oczy świeciły się niczym małe diamenciki, pełne, różowe usta rozciągnęły się w uśmiechu, a cała twarz Emmy zdawała się być rozjaśniona. Nie wiedział jak ubrać w słowa to silne uczucie, którym ją darzył.
- Jesteś taka ładna - wyszeptał, zatrzymując wzrok na jej wargach.
Emma powoli przysunęła się do przodu i wtedy Harry
gwałtownie rzucił się na nią, wpijając się w jej usta.Opadli razem na poduszki leżące na kanapie, a dziewczyna przyciągnęła jego twarz jeszcze bliżej, owijając sobie czekoladowe sprężynki wokół palca. Wydawało jej się, że w pokoju zrobiło się goręcej. Każdy dotyk dłoni Harry´ego sprawiał wrażenie, jakby parzył jej skórę. Czuła jak jego mięśnie pracują, gdy obdarowywali się coraz to bardziej namiętnymi pocałunkami. Zawirowało jej w głowie od tych wszystkich nowych doznań. A dłonie Harry´ego błądzące i kreślące kółka pod materiałem jej bluzki tylko dolewały oliwy do ognia.
- Harry? - spytała po chwili, odrywając się od jego pełnych ust.
- Hmm? - wymruczał cicho, błądząc nosem po jej miękkich włosach i splatając ich palce razem. Położył się obok niej, obejmując jej szczupłe ciało ramieniem i wpatrywał się w jej roześmiane czekoladowe oczy.
- Myślisz, że teraz będzie już dobrze? - dodała, głaszcząc delikatnie jego rozgrzany policzek. Uśmiechnął się na tą pieszczotę i musnął jej usta.
- Mam taką nadzieję - przyznał. - W końcu wszystko się już wyjaśniło i nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo.
- Sprawca został złapany. Szkoda tylko, że był nim...
- Mój ojciec - dokończył za nią chłopak. - Tak, wiem. Ale zdążyłem się już z tym pogodzić. Dostał dwadzieścia pięć lat do odsiadki, co nie znaczy, że nie mogę go odwiedzać. Kocham go. Mimo tego wszystkiego co zrobił, wciąż będzie moim ojcem. Odnalezionym po szesnastu latach nieobecności w moim życiu, ale jednak. Czasami, gdy u niego byłem, wyobrażałem sobie, że nie znajdujemy się w więzieniu, ale siedzimy razem na kanapie oglądając jakiś mecz i kłócąc się, która drużyna wygra. I to naprawdę miłe uczucie, kiedy czujesz, że nareszcie masz TATĘ.
Emma uśmiechnęła się lekko, układając głowę na jego odkrytej klatce piersiowej i wsłuchując się w rytm jego serca, które biło tylko dla niej. Lubiła te momenty, w których mogli milczeć i jednocześnie rozumieć się bez słów. Wyrazy były dla nich zbędne. Wystarczyła sama obecność, a każdy dotyk był jak most przez nieodgadnione oceany ukrytych myśli aż do duszy drugiej osoby.
- Zaczynamy nowe życie - stwierdził Harry, kreśląc jakieś bliżej nieokreślone wzorki na ramieniu Emmy. - Następna klasa. Brak tych, którzy znęcali się nad tobą przez ostatnie kilka lat, bo byłeś inny. I ta nadzieja, że to, co złe już odeszło i nie wróci. Bo w końcu mam ciebie. Wkroczyłaś do mojego świata tak nagle, ale zmieniłaś go na lepsze. Nie wyobrażam go sobie teraz bez ciebie. Znalazłaś w nim stałe miejsce, i choć to dziwnie zabrzmi, to jednak czuję, że to właśnie z tobą chcę spędzić resztę życia. Bo nie umiałbym pokochać kogoś innego równie mocno, jak ciebie. Kocham cię Emma i obiecuję, że już nic i nigdy nas nie rozdzieli.
Zapieczętował swoją obietnicę pocałunkiem i ona już wiedziała, że zostanie z nim na zawsze.
Harry nie był komikiem, ale zawsze rozśmieszał ją do łez, nawet wtedy, kiedy było naprawdę źle.
Nie był strażakiem, ale ratował jej życie.
Nie był lekarzem, ale sprawiał że
ból znikał.Nie należał do fundacji charytatywnej, ale dawał innym wszystko co tylko miał.
Nie był świętym, ale jego serce było czyste jak złoto.
Był jej, a ona jego. Ich miłość mogła przenosić góry i wznosić się na najwyższe wyżyny. To uczucie, które zrodziło się między nimi podczas balu wiosennego, które pieczołowicie pielęgnowali w swoich sercach, teraz osiągnęło punkt kulminacyjny.
I tylko to się dla nich liczyło.
To, że mieli siebie.
KONIEC SEZONU PIERWSZEGO
OD AUTORKI: Cóż, postanowiłam podzielić to opowiadanie na sezony. Dzisiaj otrzymujecie zakończenie tego pierwszego, a czy ruszę z drugim, to już zależy od was. Mam nadzieję, że ktokolwiek będzie chciał jeszcze czytać BaTG, jeżeli nie, to na tym rozdziale poprzestanę, a jeśli chodzi o Nialla i Juliet czy Zayna, to dopiszę dodatki, które pokażą, jak zakończyła się ich historia.
Czekam na wasze opinie w komentarzach, wystarczy mi zwykła kropka. Pokażcie, ile was jest!
!UWAGA!
JEŻELI MACIE JAKIEŚ POMYSŁY NA DODATEK, CZYLI KRÓTKĄ HISTORIĘ, ZUPEŁNIE ODBIEGAJĄCĄ OD FABUŁY BaTG, TO WASZE PROPOZYCJE UMIESZCZAJCIE W KOMENTARZACH.


proszę, pisz dalej:) uwielbiam Twojego bloga i sposób w jaki piszesz, nie możesz na tym skończyć:( z niecierpliwością czekam na coraz to nowe rozdziały i nie mogę się doczekać następnych. :))
OdpowiedzUsuńProszę, BŁAGAM, powiedz, że napiszesz drugą część. Uwielbiam to opowiadanie nie tylko ze względu na Emmę i Harry'ego, ale i Nialla i Zayna. Juliet(dobrze, że napisałaś jej imię, bo zapomniałam XD) w sumie nic mnie nie obchodzi, ale tamta dwójka przeuroczych chłopców tak, jak najbardziej, więc proszę, zrób to dla mnie, dla nas - czytelników - i napisz drugą część <3
OdpowiedzUsuńKiedy czytałam ten rozdział, coraz bardziej zaczęłam czuć nadchodzące wakacje. Jeszcze troszkę i upragniona wolność! (wcale nie, dwa miesiące i kolejna klasa, ostatnia, gimnazujm, ufh)
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału lub dodatku :D
Ilysm x
Chciałabym zdecydowanie przeczytać drugą część :) Poza tym ciekawi mnie co u Nialla, Zayna, Liama czy Izabelli! Świetne opowiadanie! ♥
OdpowiedzUsuńO jeej! ;) Genialne zakończenie Kama, ale szczerze to myślałam, że będzie jakaś wzmianka o wszystkich bohaterach. No ale to też mi wystarczy. A no i mam ogromną nadzieję związaną z tym, czy napiszesz drugi sezon (No nawet nie próbuj nie pisać <3). W sumie to stęskniłam się za tym opowiadaniem iii chciałabym jeszzcze je poczytać, więc nooo Kamaaa :C
OdpowiedzUsuńW ogóle tak czytam i czytam i kurde, wiesz ze zostało TYLKO 14 DNI? Za 14 dni będziemy sb jechać dalekooo z Radziem xD Ale i tak już się nie mogę doczekać żeby wreszcie wyjść z tej szkoły i nie wracać aż do września *_* awwwwww <3
Dobra, powiem ci jeszcze ze nie będe dzis opisywać jak bardzo mi się rozdział podobał, bla bla bla, bo ty i tak wiesz, że ja to po prostu uwielbiam czytać Twoje opowiadania iii zawsze jednakowo mnie zaskakują iii wciągają. Takze powiem tyle: ROZDZIAŁ GENIALNY! ;)
Max buzi ii zaczynaj się pakować hahhahahahha :*
Na początku przeżyłem zawał, widząc tytuł "Zakończenie", ale potem na szczęście okazało się, że odnosiło się to do pierwszego sezonu. I oczywiście musisz napisać drugi, bo jesteśmy (czytelnicy) zbyt zafascynowani tą historią, by mogła mieć ona koniec. Czekam na nowe rozdziały. BD
OdpowiedzUsuńpisz drugi sezon prosze cie to opowiadanie tak wciaga..........
OdpowiedzUsuńNatt.
Koniecznie musisz napisać drugi sezon :D
OdpowiedzUsuńBoże, świetny rozdział, aż uroniłam łezkę, a zwykle mi się to nie zdarza :') Wzorowe, szczęśliwe zakończenie :D Widzę, że pozostali czytelnicy są za kontynuacją, więc pewnie teraz polecą na mnie hejty, ale jak na moje oko, powinnaś zostawić to tak jak jest i napisać parę dodatków ;) Wszystko się ułożyło, Harry pogodził się z ojcem, źli stali się dobrymi, a nasze gołąbki nadal gruchają *u* Nie wiem co bym zrobiła, gdybyś teraz rozpieprzyła to wielkie szczęście jakimiś dramami xD Bo zakończyłaś naprawdę świetnie, i ten ostatni fragment, aww, kocham <3 Masz ogromny talent, to poetyckie podsumowanie było chyba najlepsze :D To by było na tyle :3 Pozdrawiam i czekam na następną notkę ! ;*
OdpowiedzUsuńM. xx
Wspaniały blog, mam nadzieję, że napiszesz drugą część ;*
OdpowiedzUsuńJuż koniec 1 sezonu ? :( nie mogę się już doczekać 2 ! ♥
OdpowiedzUsuńEmma i Harry są wspaniałą parą !
"Harry nie był komikiem, ale zawsze rozśmieszał ją do łez, nawet wtedy, kiedy było naprawdę źle.
Nie był strażakiem, ale ratował jej życie.
Nie był lekarzem, ale sprawiał że ból znikał.
Nie należał do fundacji charytatywnej, ale dawał innym wszystko co tylko miał.
Nie był świętym, ale jego serce było czyste jak złoto.
Był jej, a ona jego" - mega to napisałaś ! ♥
I właśnie dlatego, że tak świetnie piszesz uwielbiam czytać Twojego bloga ! ♥
Cieszę się, że wszyscy zmienili się na lepsze. Szczególnie Bradley i Izabella. :)
A więc z niecierpliwością czekam na 2 sezon (z resztą nie tylko ja :* )
♥